Burza wisiała w powietrzu, miasto pełne było policji, która miała chronić dwóch mężczyzn w czarnych garniturach, udających się na obiad. Nad Pragą złowrogo krążyły helikoptery. Ale nawet zła pogoda i wizyta prezydenta USA nie powstrzymała nas przed sadzeniem. Wyszliśmy z Kasią i naszym magicznym wózkiem w poszukiwaniu dzieciaków. Niestety na Brzeskiej pustka. Ale był pewien pan, który zainteresował się naszą akcją, a w szczególności kwiatkami. Postanowiliśmy dobić z nim targu: dostanie od nas piękną paprotkę, jeżeli pomoże nam w sadzeniu i zorganizuje dzieci. Mężczyzna od razu zabrał nas na podwórko przy Brzeskiej 15/17. Zaraz znalazły się dzieci i starszy pan Tadeusz, który bardzo zaangażował się w ogródki. Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy okazało się, że w dalszej części podwórka był bardzo profesjonalny ogródek prowadzony przez Damiana, chłopaka związanego z Klubem. Akcja poszła bardzo sprawnie i udało się wszystko rozsadzić, gdyż krążące nad głowami helikoptery skutecznie motywowały nas do działania.
P.S: nasz informator dostał oczywiście obiecaną paprotkę i jeszcze dwa inne kwiatki.