Jesteście ciekawi, jak nam minęła reszta pobytu w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej? Tak? To zapraszamy do czytania:
Następny dzień zaczynamy śniadaniem oraz przygotowaniem małego co nieco na drogę. Celem naszej wędrówki jest Ogrodzieniec, gdzie znajduje się park linowy Adrenalina Park, w którym mamy możliwość pohasać zupełnie za darmo. Jednogłośnie stwierdzamy, że wcale nie najgorsze z nas ?małpy?. Szalejemy na różnego rodzaju trasach, z czego największą frajdę sprawiają nam tyrolki. Po linowych szaleństwach idziemy na zasłużone lody. Wracamy szlakiem do Ryczowa, po drodze podziwiając piękno tamtejszej przyrody oraz uczymy się jak odczytywać mapę i jak rozpoznawać oznakowania na trasie. Szczęśliwie udało nam się nie zgubić i zostawić sobie jeszcze trochę sił na przygotowanie kolacji. Krótkie pogaduszki przy ognisku i idziemy spać. Wyczerpane wrażeniami dnia zasypiamy natychmiast.
Kiedy się obudziłyśmy, była już niedziela ? nasz ostatni dzień pobytu na Jurze. Dzięki uprzejmości pana Olka, który podwiózł nas do stadniny końskiej, nasze nogi zmęczone wczorajszą przeprawą, mogą dzisiaj jakoś funkcjonować. W stadninie uczymy się, jak czyścić konia i przygotować go do jazdy. Później pani Kasia uczyła nas jazdy konnej. Konie są wspaniałe i już sama ich obecność daje nam masę radości.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i musimy przygotować się do powrotu. Pakujemy nasze rzeczy, zwijamy namiot, szykujemy prowiant na drogę i z żalem żegnamy się z poznanymi tutaj osobami i przepiękną okolicą.
Bardzo chcemy podziękować wszystkim którzy przyczynili się do tego ze nasze marzenie stało się realne. Dziękujemy Ani Wolskiej, Panu Emanuelowi Soi, Aleksandrowi Dobrzańskiemu, Panu Grzegorzowi Piątkowskiemu (właściciel parku linowego Adrenalina Park), Damianowi Bulińskiemu. Dziękujemy również wszystkim którzy wsparli nas finansowo!!!