W Klubie remont…Na szczęście nałożyło się to na okres prawdziwie wiosennej aury. Na podwórkach i ulicach masa ludzi. Nie można przejść kilku metrów bez spotkania kogoś znajomego. Wystarczy wyciągnąć z Klubu piłkę i już znajduje się grupka dzieciaków, którzy chcą się dołączyć. Dzień Wiosny upłynął na Brzeskiej, właśnie pod znakiem piłek. Najpierw kopaliśmy trochę z młodszymi chłopakami, gdy po jakimś czasie musieli się zmyć na trening. Nie czekałem jednak długo, bo za chwilę pojawiła się trochę starsza ekipa. Kopaliśmy na placyku pod „Pawiarnią”. Co chwilę dołączały się nowe osoby- związane z Klubem, ale też takie, których nikt jeszcze nie znał. Niesamowite, jak dużo emocji, przede wszystkim radości, może uwolnić takie wspólne uganianie się za kawałkiem materiału wypełnionego powietrzem. Dla jednych, była to okazja do popisania się umiejętnościami, inni czerpali przyjemność z samego biegania po świeżym powietrzu. Dla mnie najfajniejsza była sama możliwość porobienia czegoś wspólnie. Bez rywalizacji. Bez przegranych.
Może nie do końca bez przegranych. Nie obyło się bowiem bez ofiar. Po okresie zimowym w naszych nogach skumulowało się tyle energii, która wreszcie znalazła upust, że nie wytrzymała tego główna bohaterka zabawy-piłka. Najpierw poszedł szew-zobaczyliśmy kawałek dętki. Kawałek robił się coraz większy i piłka zamiast być okrągła przypominała coraz bardziej gruszkę. W pewnym momencie, podczas uderzenia o ścianę, rozległ się huk- pękła. Długo i rzetelnie spełniała jednak swoją rolę. Nawet po „śmierci”. (by Tomek)