Zaczęły się wakacje. Młodych na Brzeskiej nie jest dużo mniej niż podczas roku szkolnego. Co lepiej, nawet zaczęli się pojawiać nowi. Starzy bywalcy zapytali się czy będziemy też przyjeżdżać w zimę (wiedzą, że prawdopodobnie będzie za zimno na cyrk uliczny). Zajęcia zaczęliśmy od naszej ulubionej skakanki. Maciek przeskoczył chyba ze 130 razy bez skuchy to rekord. Podzieliliśmy się także na drużyny czteroosobowe. Każda drużyna musiała wspólnie pokonać cztery stacje z różnymi zadaniami. Na pierwszej stacji w parach trzeba było przebiec z przywiązaną nogę do drugiej osoby. Na drugiej stacji należało pokonać dystans na jednokołowym rowerze (trzy osoby z grupy miały za zadanie przewieść czwartą na monocyklu). Na trzeciej stacji była lina, nad którą trzeba było przejść bez jej dotykania. Na czwartej cała grupka starała się podrzucić wspólnie piłkę za pomocą kolorowej chusty (klanza) a następnie ją złapać. Śmiechu było co nie miara. Grupy się mieszały, ale większości udało się pokonać każdą stację. W trakcie naszej konkurencji byliśmy obserwatorami bójki ulicznej już dorosłych chłopaków z Brzeskiej. Walka była dość drastyczna, bo krew się lała pomiędzy plątaniną podchmielonych ciał. Po chwili wszyscy się rozbiegli przestraszeni, że "psy" przyjadą. Na szczęście nasze dzieciaki nie były spłoszone ani zdziwione. Bawiliśmy się dalej chustą klanza, aż jeden z chłopców nie zadecydował, że nasika na środek chusty. Drużyna do gry w piłkę nożną przyszła zaprosić nas na mecz około 13:00. Znowu Ekipa SCU przegrała 3 do 5. Tym razem jednak dostaliśmy kilku miejscowych zawodników, dzieciaków z Brzeskiej. Okazało się, że mogą grać w drużynie "kutasów" (jak nazwał nas jeden z graczy). Powoli, ale za to jednak coraz bardziej się wszyscy lubimy. Tym razem chcieliśmy też uszyć piłki do żonglowania. Niestety torba z piaskiem, który miał być wypełnieniem piłek, została szybko wyrwana i podarta, tak że cały piasek się wysypał... Mieliśmy pomysł, żeby zbierać go z ziemi, ale chłopaki stwierdzili, że go obsikają, abyśmy nie mogli tego zrobić. Małe dzieciaki bawiły się z Grzesiem w "tramwajarza" na trzepaku. Dominik tak świetnie jeździ na monocyklu, że zjeżdża z krawężników. Specjalnie dla niego przyjechał też Bas (wyczynowiec monocyklowy i znany kuglarz), który nauczył go pierwszych podskoków i ruszania bez podpory. Bas wykazał się niesamowitą równowagę, kiedy dzieci zaczęły kopać w jego jednokołowy rower. Nikomu nie udało się go przewrócić. Pod sam koniec przyjechała ochrona do galerii naprzeciwko Brzeskiej 7. Ale na szczęście jak do tej pory nie wybiliśmy żadnego okna. W zajęciach uczestniczyło od 5 do 25 dzieciaków i 6 osób Z Ekipy SCU - Pyzia, Agnieszka, Grześ, Kamila, Marta oraz gościnnie Bas. Na kolejne spotkanie zapraszamy 8 lipca. Przybywajcie!