<<< Poprzednie SPOTKANIE 17.06.2007


































17 czerwca 2007 – Siódme spotkanie na Brzeskiej

Punkt przełomowy – spotkanie siódme.

Coś się zmieniło. Sami nie możemy uwierzyć. Jak to się stało, że nagle dzieciaki mają więcej uwagi i łatwiej się z nimi dogadać? Czy to możliwe? Wygląda na to, że nasza konsekwencja i wytrwałość w przychodzeniu na Brzeską daje efekty i to jakie!

Na Pradze pojawiliśmy się dwadzieścia minut po 11:00. Jak tylko wyszliśmy zza rogu, zerwało się trzech chłopców w naszą stronę. Najzwyczajniej chcieli nasz przywitać. „Dlaczego tak późno? Czekamy tu już długo? Ja to się obudziłem dzisiaj o 6:00 rano, bo tak się cieszyłem, że dzisiaj przyjedziecie i nie mogłem spać!” – powiedział jeden z nich. Drugi pędząc przytulił się do Marty, która była tak zdziwiona, że ledwo co zdążyła odpowiedzieć uściskiem (potem przyznała, że nie spodziewała się, że kiedykolwiek się takie coś mogłoby wydarzyć... a jednak!).

Zaczęliśmy od robienia grzechotek i innych prostych instrumentów muzycznych z pudełek po jogurtach, plastikowych butelek a nawet połamanych parasoli. Ania przyniosła bęben i nadawała rytm. Okazało się, że jest wielu chętnych do muzykowania i brzeska zagrzmiała od wybijanej melodii.

Potem mieliśmy wojnę na jajka! Tydzień temu jak odchodziliśmy starsi chłopcy obrzucili nas jajkami. Pomyśleliśmy, że może spodoba im się jak tym razem my przywieziemy jajka. Tak też się stało. Ustaliliśmy wspólnie zasady. Bitwa okazała się świetną zabawą. Młodzi trafili kilkoro z nas, my za to nie trafiliśmy nikogo...

Zagraliśmy też mecz piłki nożnej. Tym razem mogli już grać też i młodsi (dziękujemy starszym za otwartość). Ekipa SCU przegrała tylko o jeden punkt – 4:5!

Nowym elementem była guma do skakania, która bardzo się podobała dziewczynkom.

Zrobiliśmy też gonitwę, podczas której wspinaliśmy się na mur spalonej kamienicy. Dzieciaki zaskakują nas swoją zwinnością i obeznaniem okolicy. Nie mamy z nimi szans.

Grzesia i Agnieszkę po okolicy oprowadziło dwóch chłopców. Pokazali im zakamarki i podwórka. Za tydzień chcieliby oprowadzić całą grupę!

Nic nam dzisiaj nie zabrano i nie oddano. Co prawda był moment kiedy któryś z chłopców wziął sobie torbę jednej z dziewczyn (z pieniędzmi i dokumentami), ale po jakimś czasie oddał z całą jej zawartością (nie możemy wyjść z podziwu). Nikt nie zabrał bębenków, gumy do skakania, nożyczek, liny ani monocykla! Dostaliśmy nawet z powrotem maczugę, którą ktoś gwizdnął dwa tygodnie temu!!!

Spotkanie było wielkim sukcesem. Poczuliśmy się, że młodzi z Brzeskiej coraz bardziej nas lubią ufają. Zlatują się od razu jak przyjedziemy i nie chcą, abyśmy wracali do domu (to wtedy najczęściej zabierają nam rzeczy, tak aby nie było nam łatwo odejść). Powoli zaczynamy wspólnie „trzymać sztamę”.

Dziękujemy za obecność Agacie, Grzesiowi, Weronice, Agnieszce, Kasi, Agacie i Marcie. A szczególnie nowym osobom - dwóm Aniom, Andrzejowi i Mateuszowi. Oraz ok. 50 młodym, którzy przyszli się z nami spotkać.


Na kolejne spotkanie zapraszamy 24 czerwca. Przybywajcie!

    <<< Poprzednie spotkanie Do góry