W ostatnią niedzielę 14 października na Brzeskiej działo się coś zupełnie nowego - chodziliśmy na szczudłach! Najpierw ekipa SCU uczyła się opanować tę sztukę, by wiedzieć jak uczyć. Gdy to się udało, wzięliśmy pięć par, niektórzy w rękę inni w ogóle nie zdejmowali i poszliśmy na piaski. Od razu wzbudziliśmy duże zainteresowanie, wszyscy chętni i każdy pilnował swojej kolejki. Zaopatrzone w ochraniacze na kolana dzieciaki szybko się uczyły i przypominały sobie nawzajem trzy podstawowe zasady szczudlaża: cały czas chodzić, wysoko podnosić nogi, jak bocian i spadać na kolana. Piaski to świetne miejsce do przełamania strachu bezpiecznego upadania na kolana, bo miękko, ale prawie wszyscy się przekonali że nawet na twardym chodniku to nic nie boli. Po kilkunastu minutach pięć pierwszych osób umiało już sprawnie chodzić i w towarzystwie pomagającej asysty dumnie kroczyli po okolicy, by pokazać rodzinie i sąsiadom czego się nauczyli. Maciek nauczył się nawet biegać! A Kamila weszła na drugie piętro po schodach żeby zaprezentować się Cioci. Panowała atmosfera współpracy i wzajemnego pomagania. Gdy ktoś upadał reszta pomagała wstawać, nawzajem zakładali sobie szczudła. W między czasie trzeba było naprawić jedno szczudło, Krzysiek od razu skombinował odpowiednią śrubę do wymiany i dalej można było chodzić. Powiedział nawet, że zrobi podobne! Było kilka zmian na każdych szczudłach, w sumie w zajęciach wzięło udział około 20 osób. Poza kilkoma sprzeczkami kto teraz było mnóstwo radości i zabawy! Było to możliwe dzięki uprzejmości Kuby z Teatru REMUS, który wypożyczył szczudła oraz Pyzi, która się o to postarała. WIELKIE DZIĘKI!!! Z ekipy SCU byli: Magda, Agnieszka, Pyzia, Ela, Przemek, Kasia.
Po zajęciac mieliśmy dla Brzeszczaków jeszcze jedną ciekawą propozycję na popołudnie - BONIEK! Czyli jednoosobowe odtworzenie meczu Polska-Belgia z roku 1982 przez Massimo Furlana do komentarza Tomasza Zimocha ,które miało miejsce na Stadionie X-lecia. Weronice udało się zdobyć 10 biletów od organizatorów, za co BARDZO DZIĘKUJEMY! Było nas dziewięć osób. Agnieszka, Kasia i siedem dzieciaków. Do niektórych poszliśmy do domu spytac sie o pozwolenie rodziców. Wszyscy mogli pójść. Tam zostaliśmy obdarowani różnymi gadżetami, broszki, torebki reklamowe, koce do ogrzania i darmowa cherbata. Wszystko to cieszyło się dużym powodzeniem :) Publiczność, łącznie z nami niesamowicie się wkręciła w kibicowanie Bońkowi w wyimaginowanym meczu. Chyba najgłośniej krzyczeliśmy "Boniek, Boniek, Boniek". W czasie przerwy bawiliśmy się w berka, kotłowaliśmy się na trawie i kręciliśmy karuzele. Ależ było wesoło! Po siódmej byliśmy spowrotem na Brzeskiej zadowoleni i troszkę wyczerpani :)