Dzisiaj, dnia 30 września świętowaliśmy koniec półrocznego projektu cotygodniowych spotkań na Brzeskiej. Jednak nie skończy się na kilkumiesięcznej inicjatywie. Postanowiliśmy pracować z dzieciakami dalej tylko w nieco zmienionej formie. Razem z młodymi kilka tygodni temu napisaliśmy list do Pana Artura Buczyńskiego - z-cy Burmistrza Pragi Północ, w sprawie namalowania znaku "zwolnij" na jezdni. Pan Burmistrz wyraził zgodę i pomógł nam zorganizować działania. Zaprosił radiowóz policyjny, który zagrodził ruch na ulicy, tak abyśmy spokojnie i bezpiecznie mogli nakreślić litery znaku a następnie je pomalować na biało. Używaliśmy profesjonalnej farby do malowania pasów, która wysycha w 15 minut, więc praca poszła szybko i sprawnie. Powstał znak szerokości całej ulicy. Dzieciaki naprawdę się sprawdziły. Były bardzo zaangażowane i precyzyjnie używając miarki wykreślały linie. Malowanie wałkami też było ekscytujące. Każdy chciał spróbować. Pomagała nawet tata jednej dziewczynki. Inni rodzice też się przyglądali. Wszyscy chwalili. Po zakończeniu odwiedził nas burmistrz i pogratulował dzieła. Krzyś i Robcio podziękowali na koniec za pomoc policji. Później zrobiliśmy przerwę na grę w murarza, po czym udaliśmy się całą grupą na pizzę. Wszyscy zachowaliśmy zasady dobrego wychowania. Pizzy było tak dużo, że nie udało nam się jej całej zjeść, więc dzieciaki postanowiły rozdać resztę innym mieszkańcom Brzeskiej. Na koniec spotkania czekała jeszcze jedna niespodzianka - paczki ze słodyczami na które każdy dostał talon. Jedzenie okazało się prawdziwą frajdą! Najbardziej cieszy nas to, że przez te 6 miesięcy udało się nawiązać osobisty kontakt z dzieciakami. Dwa tygodnie temu, jak to dzieci określiły "pokłóciliśmy się". Młodzi zaczęli bardzo rozrabiać na sali gimnastycznej w szkole. Postanowiliśmy pogadać z nimi i rozwiązać konflikt. Wybraliśmy się do nich w tygodniu. W następną niedzielę nie przyjechaliśmy. Za to podczas następnego tygodnia, gdy się pojawiliśmy znowu pogadać na Brzeskiej młodzi pełni energii biegli do nas mówiąc, że teraz będzie inaczej, że nie będą pluć, żebyśmy się pogodzili, że chcą żebyśmy przyjeżdżali bo bez nas jest nudno. Potem wydarzyły się "ostatnie" zajęcia z malowaniem znaku. Udały się świetnie. Znowu mamy energię do dalszej pracy i decyzję, że ją kontynuujemy. Na spotkaniu było obecnych około 20 brzeszczaków. Paczki odebrało pewnie z 30 osób. Z ekipy SCU byli - Kasia, Ania, Michał, Przemek, Weronika i Marta. A z nowych osób Kasioł, która zrobiła świetne zdjęcia. Bardzo dziękujemy.