<<< Poprzednie SPOTKANIE 08.09.2007 Następne >>>   


































8 września 2007 – Dwudzieste pierwsze spotkanie na Brzeskiej

Malowanie, malowanie, malowanie.

Dziś sobota, przyszliśmy na Brzeską dzień wcześniej niż zwykle, aby pomalować pierwsze drzwi od klatki przed świętem ulicy Brzeskiej i Ząbkowskiej. Pierwszych spotkaliśmy Marcina i jego kolegę. Marta umówiła się z nimi wczoraj, na malowanie roweru. Jak go tylko zobaczyli to stwierdzili, że trzeba "go zrobić - zardzewiały grat, potrzebuje nowej farby". Marta nie pokazując zdziwienia postanowiła oddać chłopcom rower. Zapytali się więc czy mamy kasę na sprej i papier ścierny. Mieliśmy. Poszliśmy z grupką kilku osób do naszego ulubionego sklepu metalowego Med San, na Brzeskiej 20. Tam sprzedawcy z wielkim uśmiechem sprzedali nam niezbędne farby, wałki, taśmy, spreje i pędzle. "Jaki kolor bierzemy" - zapytał ktoś z ekipy SCU - "Mieszkańcy klatki powiedzieli, że chcieliby mieć drzwi brązowe, ale może chcecie inny kolor". Damian (pomysłodawca malowania drzwi od klatek) stwierdził, że nie ma bata, "no pronto, bierzemy brzoskwinkę". Więc kupiliśmy jasny kolor pomarańczowy i wróciliśmy na drugie podwórko przy Brzeskiej 13.

Drzwi od klatki wyglądały na naprawdę zniszczone. Obite blachą, tak aby nie gniły (na co zwrócił uwagę Damian). Blachy gdzie niegdzie było, a farby mało zostało po ostatnim malowaniu. Grupa 15 osób rzuciła się do drzwi i małymi rączkami zaczęła szlifować papierem ściernym. Prawie nie było miejsca, aby każdy się mógł zmieścić.

W tym samym czasie Marcin z kolegami zajęli się szlifowaniem roweru. Potem umyli go rozpuszczalnikiem i zaczęli sprejować. Nie było to takie proste, bo okazało się, że malowania sprejem trzeba się nauczyć, bo inaczej robią się zacieki. Do tego rower miał być dwukolorowy, więc trzeba było zakrywać części tak, aby kolory się nie wymieszały. Chłopaki nieźle sobie radzili. Wkrótce ustawiła się kolejka, bo każdy chciał spróbować. Przy okazji powstał napis: "Praga" zrobiony na chodniku. Na szczęście mury kamienic w większości dało się uratować. Po zeszlifowaniu drzwi dzieciaki otworzyły farbę, podzieliły się wałkami i pędzlami. Jak tylko daliśmy hasło, ruszyli z kopyta do pracy. Takiego zaangażowania i skupienia dawno nie widzieliśmy. Każdy chciał malować. Trudno było zarządzać transferem wałków i pędzli. Ale o dziwo kłótni było bardzo mało. Wszyscy w zgodzie, z ogromnym zapałem malowali swój kawałek drzwi. Wpuszczali mieszkańców do środka i na zewnątrz z dumą pokazując co robią. A mieszkańcy chwalili, byli bardzo zdziwieni i prosili, aby także i inne drzwi zostały pomalowane. Nie mieliśmy drabiny, ale to żadna przeszkoda dla naszych zwinnych dzieci. Maciek z Patrykiem stawali na ramionach Michała, tak aby pomalować górne części drzwi. Michał, z ekipy SCU ubrał się w worki, założył też jeden na głowę, tak aby bezpiecznie podpierać stojące na nim osoby. Spotkanie zakończyło się dobrze pomalowanymi drzwiami jak i kolorowo wyglądającym rowerem. Na rowerze trzeba było umiejętnie wracać, aby się do niego nie przykleić. Jak zwykle Dominik chciał jechać z nami na bagażniku do centrum. Po 15 minutach negocjacji udało się rozstać na rogu Ząbkowskiej i Targowej.

Jutro przyjdziemy spędzić z dzieciakami święto ulicy Ząbkowskiej .
Na kolejne spotkanie zapraszamy 16 września. Przybywajcie!

    <<< Poprzednie spotkanie Do góry Następne >>>