Ale dzisiaj było! Znalazło się dziewięciu wspaniałych, dziewięciu odważnych: Ola, Bartek, Dominik, Kamil, Darek, Patryk, Maciek, Adrian i Rafał. Wcześniej postarali się o zgody pisemne rodziców. Mieli też wsparcie osób z ekipy SCU, które odbyły rozmowy z rodzicami, którzy mogli wydawać się mniej przekonani. W końcu się udało. W dużej grupie poszliśmy na prawdziwą ściankę wspinacką, która została zrobiona na jednej z kamienic przy ulicy Nieporęckiej (dziesięć minut od ulicy Brzeskiej). Każdy mógł spróbować po kilka razy. Każdy chciał być pierwszy. Zrobiliśmy losowanie, tak żeby było sprawiedliwie. Instruktor odziewał nas w uprzęże, zakładał kask, a potem z uśmiechem mówił "no to hop". I "hop" było. Jedno, drugie. Krzyczeliśmy "prawa noga teraz, na ten czerwony uchwyt", "o popatrz, masz ten zielony uchwyt z lewej", "jeszcze trochę, dasz radę". Młodzi okazali się niebywale zacięci i zwinni. Wchodzili wysoko do góry. Któryś z chłopców powiedział, że "chodziło o to, żeby nie patrzeć w dół" bo ze strachu od razu się spadało. A na górze można było obejrzeć sobie dachy Konesera. Potem już tylko zjazd na linie w dół - jak prawdziwi alpiniści. Dużo emocji, strachu, wytrwałości, odwagi, przekraczania własnych możliwości. Z dzieciaków najwyżej wszedł Maciek, który nie dawał za wygraną. Świetna była też Ola, która była jedyną dziewczynką! Tak naprawdę każdy kto wszedł na ściankę nam zaimponował. Gratulujemy! Marcie z ekipy SCU, udało się wejść najwyżej, chyba chciała zaimponować chłopakom i pokazać Oli, że dziewczyny też mogą mieć "jaja". Mieliśmy naprawdę świetnego instruktora. Ścianka została udostępniona nieodpłatnie dzięki uprzejmości Pana Gildasa, za co ogromnie dziękujemy. Przy okazji udało nam się nauczyć kilku słówek: "wszedłem" zamiast "weszłem" i "dziękuję" na koniec zajęć. W między czasie na ulicy Brzeskiej dziewczęta ćwiczyły układ taneczny do energicznej muzyki puszczanej z bumboxa. Każda miała swój pomysł, na to jakie kroki powinny tańczyć. Najbardziej spodobały im się szarfy, z którymi można wymachiwać różne wzory. Dziewczyny przyniosły nawet swoją muzykę. Brzeska stała się taneczna. Ciekawą grą okazały się także miecze DżeDaj. Są to lekkie, gąbczaste rurki. Podzieliliśmy się na dwie drużyny. Każda miała swojego rycerza z zawiązanymi oczami. Rycerz za pomocą wskazówek widzących osób z jego drużyny musiał odnaleźć leżący niedaleko "miecz" i wcelować nim w nogi przeciwnika. Zabawy i śmiechu było nie mało. Za przybycie dziękujemy członkom ekipy SCU: Kasi, Pyzi, Marcie, Karolinie, Tomkowi (który był pierwszy raz), Przemkowi, Grzesiowi, Agacie, Zuzi, Kubie, Ani i Marcie. Na kolejne spotkanie zapraszamy 27 sierpnia. Przybywajcie!