<<< Poprzednie SPOTKANIE 5.08.2007 Następne >>>   


















5 sierpnia 2007 – Czternaste spotkanie na Brzeskiej

Za nami 14 niedziela na Brzeskej, niedziela wyjątkowa, a to z racji zorganizowanych przez SCU, WIELKICH PODCHODÓW.

Brzeska, godzina 7 rano, ulica jeszcze pusta, zaspana, jedynie starszy jegomość siedzi na murku i czyta gazetę. Atmosferę leniwego poranka mąci czwórka młodych ludzi, którzy energicznie przemieszczają się z bramy do bramy i chowają jakieś koperty, uważając by nikt ich nie zauważył. Ci ludzie, to Marta, Agata, Michał i Grześ z ekipy SCU, którzy chcieli przygotować skrytki do zabawy w podchody. Ważne aby to zrobić zanim dzieci zaczną wychodzić na podwórko. Podchody były przygotowywane przez cały tydzień i zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Skrytki i zadania przygotowane, więc pełni nadziei na dobrą zabawę, pojawiamy się (już oficjalnie) o 11 na Brzeskiej.

Spotykamy chłopców grających w piłkę, którzy od razu proponują nam mecz, trochę gramy, później dochodzą kolejni młodzi i są pewne problemy z wybraniem składów, ponieważ każdy chce grać w potencjalnie lepszej drużynie (tzn. tam gdzie nie ma dziewczyn .
Wspólnie z naszymi młodymi przyjaciółmi staramy się znaleźć rozwiązanie.

W końcu odkładamy pikę na później ,ponieważ czas rozpocząć podchody .
O tym jak to wyglądało można by pisać i pisać, mnóstwo wspaniałej zabawy dużo współpracy i zaangażowania. Młodzi mieszkańcy Brzeskiej po raz kolejny potwierdzili, wbrew temu co można o nich usłyszeć lub przeczytać w różnych mediach, że są mega fajni, mądrzy, kreatywni i odwdzięczają się zaufaniem za zaufanie. W podchodach wzięło udział ponad 30 osób, w wieku od 5 do 16 lat. Podzieleni na dwie grupy szukali ukrytych w okolicy elementów układanki i wykonywali zadania za które otrzymywali kolejne wskazówki.

Zadania były przeróżne od stosunkowo łatwych jak przerzucenie przez dziure papierowych samolotów czy przeskoczeniu 150 razy (na drużynę) przez skakankę, po dużo bardziej skomplikowane jak wiązanie żeglarskich węzłów czy odszyfrowanie wiadomości zapisanej alfabetem morsea. Drużyny radziły sobie fenomenalnie, stosunkowo szybko odnajdywały kolejne elementy układanki, świetnie interpretowały wskazówki, przy wykonywaniu zadań współpracowali i dzielili się rolami, ktoś czytał, ktoś inny przechowywał elementy układanki itd. Na końcu obie drużyny, wspólnie poskładały poszczególne części układanki, która okazałą się obrazkiem motyla wraz ze wskazówką aby go szukać. Po jakiejś chwili gracze odnaleźli skarb, a była wspaniała pinata w kształcie motyla (wielkie brawa dla Zuzi za stworzenie takiego cudu).

Motyl z papieru marche, wypełniony po brzegi cukierkami, wisiał na sznurku, a młodzi mając związane oczy, przy pomocy kija musieli rozwalić kukłę, aby cukierki się wysypały. Zadanie nie było proste, ale uciechy co niemiara. W końcu motyl wylądował na ziemi, a ferajna zabrała się do zbierania cukierków. Co ważne dzieciaki nie wyrywały ich sobie, a przeciwnie chętnie częstowały innych. W całej zabawie uczestniczyło kilkoro nowych młodych, którzy do tej pory nie przychodzili, albo przychodzili rzadko. Miedzy innymi, był chłopiec o ksywce "Pinokio", negatywny bohater, niektórych przekazów medialnych z Brzeskiej. Damian, bo tak ma na imię, okazał się bardzo fajnym i rezolutnym chłopcem, bardzo zaangażowanym w całą zabawę.


Tutaj mały apel do ludzi z niektórych mediów, że zanim wyrządzą krzywdę dzieciakom z brzeskiej, uogólniając i przedstawiając je w negatywnym świetle, niech najpierw spędzą tutaj trochę czasu, postarają się je lepiej poznać, a na pewno zmienią zdanie.


Po zakończonych podchodach zaprosiliśmy wszystkich na lody, z pół godziny trwało zanim ponad 30 osobowa kolejka została obsłużona i każdy dostał loda;) Lody dostały też dziewczynki, które nie mogły się z nami bawić w podchody z racji tego, że są zbyt małe i nie mogą oddalać się od podwórka. O zgodę na zabranie je na mroźne przysmaki wystarała się Marta, pytając o to ich mam. Okazało się, że mamy nam ufają i pozwoliły zabrać swoje pociechy, bardzo nam miło. Po lodowej uczcie pożegnaliśmy się z dzieciakami i szczęśliwi oraz dumni z naszych młodych "brzeszczaków" wróciliśmy do domów.

Warte odnotowania jest też, ze odwiedził nas vi-ce burmistrz, który wydaje się być równym gościem i bardzo nam kibicuje;)

W niedziele bawiło się z nami ok. 35 dzieciaków, a z ekipy byli: Michał, Agata, Grześ, Tomek, Zuza, Kasia, Marta, Agata,Paula i Marta.
Na kolejne spotkanie zapraszamy 12 sierpnia. Przybywajcie!

    <<< Poprzednie spotkanie Do góry Następne >>>