Połowa za nami. 11 spotkanie. Dzisiaj przywieźliśmy 10 kilogramów gliny ceramicznej. Oprócz narządów męskich (które ulepiło dwóch chłopców) kilka osób ulepiło monocykl, zamek, drzewo i samochody. Dwu i pól letni chłopczyk stworzył sam piękne drzewo! A jedna z dziewczynek ulepiła serduszko dla mamy, które jej tata podobno włożył do piekarnika, aby wypalić (ceramika wypala się w temperaturze 800 stopni, ale liczą się intencje). Prace zostały zabierane autorom przez chłopców, których to bardzo bawiło, ale w większości przypadków udawało nam się je odzyskać. To duży sukces, bo dwa miesiące temu z glinianych dzieł nie zostało by nic od razu po ich stworzeniu. Przez pierwsze 40 minut starsi chłopcy rzucali kawałkami gliny w drzwi galerii Fabs. Postanowiliśmy zrobić tarczę, aby mogli trafiać do celu. Bardzo szybko zabawa przerodziła się w obrzucanie gliną ekipy SCU (co przewidzieliśmy już przed wyjściem na Brzeską). Było ostro. Ania dostała w oko, a reszta wyszła z wysmarowanymi plecami gliną. Na szczęście udało nam się trochę dogadać i chłopcy powstrzymywali się przed rzucaniem w kryzysowych momentach. Nie graliśmy mecza w piłkę nożną, ponieważ w pewnym momencie oprócz ataku glinianego chłopaki postanowili zakleić gliną zamek i kłódkę do galerii. Nawet powiedzieli, że posprzątają i chcieli potem naprawić zamek, ale niestety nie starczyło motywacji. To i tak dużo. Dziewczynki dzielnie przeczekały i wytrzymały obrzucanie gliną. Jak starszym chłopcom się znudziło, mieliśmy więcej spokoju i mogliśmy przez kolejną godzinę lepić z gliny. Młodych z Brzeskiej było od 10 do 20 osób. Nie odwiedziła nas żadna policja, chociaż wozy policyjne i straży miejskiej przejechały Brzeską kilka razy. To efekt tego, że ok. tydzień temu dzieciaki z Brzeskiej ukradły karuzelę z podwórka pod numerem 13, aby sprzedać metal na złom. Nasza lina, która znikła poprzednim razem się nie znalazła. Dowiedzieliśmy się natomiast kto ją zabrał i do czego została użyta. Dzisiaj nikt nam nic nie próbował zabrać. Dziękujemy za przybycie dzieciakom - dzielnym artystom glinianym i ekipie SCU: Pyzi (która lepiła z maluchami), Tomkowi Szymańskiemu (który przyjechał z Poznania), Gallowi (który był dziś pierwszy raz i super się odnalazł), Weronice i Ani (które się troszkę spóźniły i za to zostały obrzucone gliną przez chłopaków dwa razy bardziej) i Kamili (która opowiedziała nam jak według niej dużo dają dzieciakom zajęcia, które prowadzimy) oraz Marcie. Na kolejne spotkanie zapraszamy 22 lipca. Przybywajcie!